Krótko: smycze dla dzieci – czy warto ich używać?

Dostałem list od czytelniczki, która pyta jakie długoterminowe konsekwencje może mieć dla dziecka używanie na spacerze smyczy (szelek) bezpieczeństwa. Odpowiedź na to pytanie w świetle nauki jest jednak dość kłopotliwa.

Ten wpis mógłby się zacząć od słów: „będąc młodym blogerem, napisała do mię czytelniczka zadając osobliwe pytanie”.

Jak być może wiecie (dla mnie to była nowość), obecnie panuje moda na tzw. smycze dla dzieci, które w założeniu mają zapobiegać niepożądanym sytuacjom na spacerze, takim jak wtargnięcie na ulicę,  oddalenie się itd. Wyglądają one podczas użytkowania w ten sposób:

Więcej zdjęć na przykład tu.

Czytelniczka moja pyta jakie długoterminowe konsekwencje dla dziecka może nieść używania tego rodzaju smyczy. Oczywiście pytanie skierowane jest do mnie nie dlatego żebym świetnie znał się dla dzieciach, a raczej dlatego że prowadzę bloga naukowego. Czytelniczkę interesuje więc odpowiedź na pytanie co nauka mówi o smyczach, zwanych także szelkami lub pasami.

Otóż ściśle rzecz biorąc – nie mówi NIC, co dla mnie samego jest zaskoczeniem. Wierzcie lub nie, ale nie przeprowadzono do tej pory żadnych systematycznych badań nad wpływem takowych smyczy na, dajmy na to, zachowanie lub rozwój osobowości. Dysponujemy jedynie opiniami ekspertów zamieszczonymi na portalach opiniotwórczych i blogach parentingowych, a jak to zwykle bywa z opiniami – są różne.  Susan Newman twierdzi: „dla mnie jest to traktowanie dziecka jak psa czy innego zwierzęcia, podczas gdy twoim zadaniem jako rodzica jest uczenie dziecka reguł”. Z kolei Jennifer Hartstein uważa że w przypadku niektórych zachowań „rodzice naprawdę nie wiedzą co robić, a smycze są tu potencjalnym wyjściem”.  Z innymi głosami można się zapoznać tutaj.

Pozostajemy tu jednak w dalszym ciągu w sferze zdroworozsądkowych konstatacji, bez pożądanej przez nas evidence-base.  Ponieważ nie możemy zgromadzić wiedzy bezpośrednio, postanowiłem podejść do tematu z innej strony. Zastanówmy się jakie zagrożenia dla dziecka mogą w ogóle się kryć za tymi nowatorskimi metodami wychowawczymi, a następnie ocenimy prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Nie biorę pod uwagę zagrożeń czysto technicznych, to znaczy związanych z wszelkimi urazami spowodowanymi niewłaściwym używaniem tego sprzętu. Z zagrożeń psychospołecznych wyróżniam:

  1. Upokorzenie
  2. Brak możliwości realizowania naturalnej ciekawości
  3. Brak możliwości rozwijania kontroli własnego ciała

1.    Upokorzenie

Zacznijmy od upokorzenia, bo ono właśnie jest przywoływane bodaj najczęściej jako skutek zakładania dziecku takiej smyczy. Może ono wystąpić w dwóch przypadkach – albo gdy dziecko samo poczuje się „jak zwierzę”, albo gdy stanie się obiektem niezdrowej uwagi obcych ludzi, którzy będą niewybrednie komentować jego sytuację.

W obu przypadkach najważniejszą rolę odgrywa wiek dziecka. Żeby odczuwać swoją sytuację „jak-sytuację-zwierzęcia”, trzeba mieć już dość mocno rozwinięty aparat umysłowy, obejmujący swoją osobę jak i cały kontekst. Upokorzenie bowiem wiąże się z odczuwaniem swojej pozycji jako niższej. Dzieci zaczynają podchodzić refleksyjnie do swoich relacji z innymi nie wcześniej niż przed czwartym rokiem życia (Rochat 2003). Zaczynają wówczas rozumieć, że ludzie mogą rozumować inaczej niż one, posiadać odmienny temperament; próbują testować zdolności ludzi do odkrywania ich kłamstw itd. Słowem: tworzą zaawansowane reprezentacje mentalne dotyczące innych, co pozwala im rozpoznać kontekst, w jakim one same się znajdują. Z punktu widzenia neurobiologii upokorzenie angażuje silnie obszary korowe, a więc ewolucyjnie nowsze (Otten i Jonas 2014). Silniej niż złość lub wstyd.

A zatem wniosek jest jeden: dziecko do około czwartego roku życia raczej nie odczuje upokorzenia z powodu założenia smyczy, choć może odczuwać inne (prostsze) negatywne emocje, w szczególności złość – z tego powodu, że coś je ogranicza, że chciałoby coś zrobić a nie może.

2.    Brak możliwości realizowania naturalnej ciekawości

W tym miejscu pojawia się drugi problem. Jak wszyscy wiemy dziecko uczy się w pierwszych latach swojego życia „naturalnie”, a tym co stanowi dla niego motor napędowy jest ciekawość świata i odruch eksploracji. Są to właściwie mechanizmy, które dzielimy z innymi zwierzętami, między innymi naczelnymi (Geary 2007). Nie ma wątpliwości, że nadmierne ograniczanie ciekawości będzie skutkowało zubożeniem świata dziecka; spowoduje, że jego umysł otrzyma ograniczoną ilość bodźców. Jednak z drugiej strony, każda kultura stawia ograniczenia dla takiej ciekawości i ma to źródło w przewidywaniu niebezpieczeństw, na jakie dziecko mogłoby się narazić. Eksploracja  ruchliwej ulicy, ani doświadczenie reakcji obcego psa na uszczypnięcie, z pewnością nie jest dla małego dziecka niezbędne do normalnego funkcjonowania2.    Brak możliwości realizowania naturalnej ciekawości.

3.    Brak możliwości rozwijania kontroli swojego ciała

Istnieje jednak trzecia kwestia, nad którą warto się pochylić. Otóż używanie smyczy może zaprzepaścić szansę na wyrabianie posłuszeństwa opartego na zaufaniu do rodzica,  poprzez ograniczenie niepożądanego zachowania wyłącznie za sprawą mechanicznego wpływu. Powstrzymanie się od określonego zachowania za sprawą polecenia czy prośby uczy dziecko samodyscypliny i panowania nad własnym ciałem. Czynnika tego nie ma w przypadku smyczy – jest ono powstrzymywane nie za sprawą swoich sił wewnętrznych, umysłowych, ale fizycznie – dzięki sile rodzica.

Zakończenie

Jak wspomniałem wcześniej – nie ma żadnych jednoznacznych danych dotyczących tego, że zakładanie dziecku smyczy szkodzi. W przypadku dzieci szczególnie impulsywnych, trudnych do opanowania, smycz może być pewnym awaryjnym wyjściem. Z punktu widzenia rozwoju zdolności umysłowych, raczej nie zależałoby stosować tego środka u dzieci zbliżających się do przekroczenia czwartego roku życia. Dziecko rozpoczyna wówczas identyfikowanie siebie na tle innych, a noszenie smyczy może być tu czynnikiem upokarzającym. Należy mieć świadomość, że najlepszym wyjściem zapewnienia dziecku długoterminowego bezpieczeństwa jest uczenie go reguł zachowania i samokontroli. Smycze są tu jedynie fizycznym ograniczeniem.

PS: Jeśli na bloga zaglądają młodzi psychologowie – chyba właśnie znaleźliście niszę badawczą!

Bibliografia

Geary, David C. (2007): Educating the evolved mind: Conceptual foundations for an evolutionary educational psychology, w: Educating the evolved mind. Conceptual foundations for an evolutionary educational psychology, red.Jerry S. Carlson i Joel R. Levin. Charlotte, N.C: Information Age Pub (Psychological perspectives on contemporary educational issues), s. 1–99.

Otten, Marte; Jonas, Kai J. (2014): Humiliation as an intense emotional experience: evidence from the electro-encephalogram. w: Social neuroscience 9 (1), s. 23–35. DOI: 10.1080/17470919.2013.855660.

Rochat, Philippe (2003): Five levels of self-awareness as they unfold early in life. w: Consciousness and Cognition 12 (4), s. 717–731. DOI: 10.1016/S1053-8100(03)00081-3.

2 comments

  1. Do pewnego wieku jakby nie wychowywać dzieci i tak zdarza się im nieposłuszeństwo a w pobliżu ulic to nieusłuchanie może zakończyć się nieprzyjemnie. Nie sądzę aby smycze ograniczały dzieci bardziej niż trzymanie za rękę (bo tak właśnie kontrolujemy dzieci obecnie, – trzymaniem za rękę). Jedynym czym bym się martwił to „upokorzenie”, to jest problem na który nie widzę rozwiązania. Jedyne co mi przychodzi na myśl to jakaś fikcyjna technologia bezprzewodowych smyczy, które z racji swojej budowy (brak widocznej smyczy) nie kojarzyłyby się z prowadzeniem dziecka jak psa.

    Polubienie

  2. Mama mi opowiadała, jak jako dziecko bardzo ruchliwe i które zaczęło wcześnie chodzić, biegać i eksplorować świat, bardzo często zakładała mi smycz. Ja tego nie pamiętam, nie odczuwam żadnych długofalowych, poważnych skutków, a mama była spokojna o to, że jej pociecha nie zaczepi groźnego psa bez kagańca czy nie wbiegnie pod koła rozpędzonego auta (bo przecież nie będziemy uczyć dzieci tego, że czyny mają swoje konsekwencje, poprzez narażanie ich życia). Ułatwiało jej to również zwykłe zakupy czy codzienne funkcjonowanie poza domem, bo wychowywała mnie sama i nie było nikogo innego, kto mógłby mnie pilnować. Uważam, z własnego niezapamiętanego doświadczenia, że smycze nie są wcale takie złe, a odczuwanie negatywnych emocji jest związane również z tym, jak dziecko jest wychowywane

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s