Trzy kolory nie wiadomo czego

Dostałem jakiś czas temu od Czytelnika ciekawy materiał. Chodzi tu o pewne narzędzie, którym jak można wywnioskować z pobieżnego nawet researchu, zafascynowanych jest wielu trenerów rozwoju osobistego, i które wykładane jest nawet na studiach podyplomowych w moim mieście. Gdyby dodać do tego, że odwołuje się do badań neurobiologicznych wychodzi z tego faktycznie ciekawa mikstura.

Ponieważ obecnie moim głównym zainteresowaniem naukowym są relacje pomiędzy biologią człowieka, w tym również naturalnych predyspozycji, a środowiskiem społecznym w jakim żyje, zgłębiam wszelkie badania i koncepcje na ten temat. Structogram, bo tak nazywa się owo wspomniane narzędzie, opiera się o taką koncepcję. Dokładniejsza analiza pozwala mi odnieść się do niej jednak nader krytycznie. Myślę wręcz, że jest to bardzo dobry przykład tego jak NIE łączyć neurobiologii z praktyką, choć w tym wypadku nawet słowo „łączenie” wydaje się być nadużyciem.

Gdy czytam, że „Structogram, jako wizualizacja wyniku Analizy Biostrukturalnej (…) uwydatnia (…) indywidualne kluczowe warunki biologiczne leżące u podstaw zachowania danej osoby”, pojawia się bowiem naturalne pytanie o to, jaka jest metodologia diagnozy owych „kluczowych warunków biologicznych”. A z tym jest raczej kiepsko.

Od razu muszę też nadmienić, że nader krytycznie, ale skrótowo, Structogram potraktował profesor Włodzisław Duch, natomiast ja chciałbym odnieść się do niego bardziej szczegółowo.

 

Po co nam odwołanie do neuronauk

Gdy mamy cel wyjaśnić jakieś zachowanie odwołując się do neuronauk, powinniśmy mieć w tym dobry cel. Po co bowiem decydować się na inny sposób opisu, jeśli nie miałoby nam przynieść to żadnej korzyści?

Takich celów może być wiele. Idealistycznie możemy powiedzieć, że odwołanie do neuronauk zwiększa nasz poziom zrozumienia zjawiska, poznajemy je bowiem również na innym poziomie jego funkcjonowania. Mając lepsze zrozumienie zjawiska, możemy dalej osiągać cele bardziej praktyczne – na przykład dokładniej przewidywać określone dalsze zachowania.

Oba te cele zdają się przyświecać twórcom Structogramu, czytamy bowiem: „Structogram daje natychmiastową i jakże prawdziwą odpowiedź na temat tego dlaczego i w jakim obszarze jesteśmy wyjątkowi.”.

Chodzi więc o prawdę – Structogram ma wyjaśnić dlaczego zachowujemy się tak czy inaczej, lub jaka jest nasza natura. Na tym elemencie też skupię się w swojej notce, pokazując że to wyjaśnienie nijak nie przystaje do współczesnej wiedzy neurobiologicznej.

 

Na czym to miałoby polegać

Structogram opiera się na badaniach Paula MacLeana, który wyróżnił trzy struktury mózgu, w uproszczeniu: pień mózgu, układ limbiczny oraz korę i korę nową. Autorzy następująco przedstawiają ich funkcję: Pień mózgu (nazywanego mózgiem gadzim) – odpowiada za funkcje związane z przetrwaniem i instynktami. Międzymózgowie (układ limbiczny) odpowiada za emocje i asertywność, a kresomózgowie (kora mózgowa) odpowiada za racjonalne myślenie i planowanie. Dajmy na to, że jest to uproszczone, ale jednak w jakiś sposób zadowalające przedstawienie tych funkcji.

Od tego momentu rozpoczyna się historia, którą do tego dopisują autorzy Structogramu. Otóż ich zdaniem, to jak się zachowujemy zależy od sposobu w jaki komunikują się te trzy struktury mózgu. U każdego z nas, z powodu genetycznych predyspozycji, komunikują się inaczej i to, jak można przeczytać na stronie, świadczy o unikalności „biostruktury” każdego z nas:

„Każdy człowiek używa tych trzech części mózgu w różny, genetycznie uzależniony sposób, co w przypadku dorosłego człowieka ma charakter stały. Indywidualna biostruktura.”. Ale z drugiej strony istnieją „niezmienna struktura podstawowa” oraz „uwarunkowane środowiskowo, zmienne cechy”.

Zaczyna się prosta opowieść: skoro są trzy mózgi, każdy ma określoną funkcję, to w każdego któraś jest najbardziej dominująca, a inne są używane w mniejszym zakresie. Więc ktoś z nas jest albo nastawiony na instynkty i odruchy pierwotne, albo na reakcje emocjonalne, albo na myślenie racjonalne. Żeby było łatwiej, każdej z tych tendencji przyporządkowano jeden z trzech kolorów, toteż będąc odpowiednio zdiagnozowanymi zwolennicy Structogramu mówią o sobie że są „bardziej niebiescy” albo „bardziej czerwoni”. Structogram oferuje więc metody treningowe które „odkryją” przed Tobą różnorodne klucze: „klucz do poznania Twojej osobowości”, „klucz do poznania drugiej osoby”, „klucz do poznania klienta” i „klucz do przywództwa i budowania zespołu”.

Inaczej mówiąc posługując się Structogramem możesz lepiej wykorzystać swój potencjał, lepiej negocjować, lepiej sprzedawać i lepiej przewodzić w zespole. Dlaczego? Bo „znając swój potencjał” możesz działać zgodnie z Twoją osobowością, a znając klienta, dostosować do niego metodę sprzedaży.

Oto przykład z branży farmaceutycznej:

argumenty

Jak zmierzyć kto ma jakie cechy? Własne można zmierzyć testem. „Z uwagi na konstrukcję Analizy Biostrukturalnej, ogółem istnieje 7 558 272 wariantów wyboru, co daje 412 możliwych wyników na tarczy Structogramu.”. Tak, dobrze widzicie – test ma zmierzyć to, jak funkcjonuje Wasz mózg.

 

Założenia

Structogram opiera się na prawie skojarzeń – trzy struktury mózgu, każda ma jakąś funkcję, więc pewnie jak jedna jest bardziej dominująca od innej, to w takim razie niektóre funkcje są bardziej widoczne niż inne. Stwórzmy więc typologię osobowości w oparciu o to, która struktura jest najbardziej dominująca.

Teorii osobowości jest jednak bardzo wiele. Hipokrates rozróżnił cztery typy: melancholika, choleryka, flegmatyka i sangwinika. Eysenck trzy typy: psychotyczny, ekstrawertyczny i neurotyczny. Istnieje ponadto wiele miar osobowości, w tym EPQ-R, IVE, STAI, ACL, KPD, MMPI-2.

Każdy z nas prawdopodobnie, kierując się własnym wyczuciem psychosocjologicznym ma pewne „typologie” za pomocą których klasyfikuje ludzi. Ten jest bardziej drażliwy, tamten łagodniejszy, ten jest smutasem, a ten to dusza towarzystwa. I nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Każdy z nas ma prawo do tworzenia takich typologii na własne potrzeby. Jakie są źródła tego procesu? Ano zwykle jest to po prostu obserwacja zachowania.

Structogram również opiera się na obserwacji zachowań oraz typologizuje ze względu na zachowanie (prowadząc deklaratywne testy). Natomiast uzasadnia sensowność takiej a nie innej klasyfikacji danymi neurobiologicznymi. Okrycie nimbem naukowości ma dowodzić, że nie są to jakieś tam prostackie typologie z zakresu folk psychology, ale że taka a nie inna typologia ma głębokie wsparcie neurobiologii (a więc nauki w sensie science)

I to będzie właśnie obiektem krytyki. Powtarzam: każdy może tworzyć typologie osobowości. Całkiem możliwe że wyróżnienie osób bardziej emocjonalnych i bardziej racjonalnych, i skierowanie do nich innych argumentów może przynieść jakieś rezultaty sprzedażowe. Natomiast całe „uzasadnienie” typów osobowości, które proponuje Structogram jest w istocie pseudouzasadnieniem, w którym:

  1. Przedstawia się poglądy błędne z punktu widzenia neurobiologii
  2. Miesza się zdroworozsądkowe konstatacje z terminami neurobiologii, nie stawiając w istocie żadnej weryfikowalnej hipotezy.

 

Błędy

Błąd 1: homeostaza. Gdy przeczytałem coś takiego, po prostu zjeżyły mi się włosy na głowie. Trzymajcie się mocno: „Przyczyna indywidualnego poziomu działania trzech części mózgu leży w neuroprzekaźniku – homeostazie.”. Nie trzeba być nawet zainteresowanym biologią żeby wiedzieć że homeostaza nie jest żadnym neuroprzekaźnikiem, tylko określonym stanem organizmu. Nasz organizm zachowuje homeostazę, jeśli utrzymuje stałą temperaturę ciała, ciśnienie i pH krwi i kilka innych podstawowych czynników stabilności warunków wewnętrznych. Pierwsza myśl była nawet taka, że może po prostu ktoś pomylił się w tłumaczeniu, ale wcale nie – dokładnie taką samą „informację” znajdujemy na stronie w języku angielskim i niemieckim (oryginalnym). Troszeczkę inaczej brzmi tłumaczenie z rosyjskiego: „przyczyną różnej aktywności tych trzech rodzajów mózgu jest rozwój neurofizjologii i homeostaza” (org. Причина разного уровня активности трех разделов мозга заключается в развитии нейрофизиологии и гомеостаза). Oczywiście nadal nie wiadomo w jaki sposób i dlaczego homeostaza miałaby wpływać na funkcjonowanie różnych części mózgu w różny sposób, ale chociaż nie popełniono tu kardynalnego i wręcz dyskwalifikującego błędu uznania homeostazy za neuroprzekaźnik.

Zastanawiam się jak to jest, że tylu tłumaczów, którymi byli, jak można przeczytać na językowych podstronach, promotorzy Structogramu na poszczególne kraje, nie wyłapało tak oczywistej, jawnej bzdury. Nie wiedzieć co to jest homeostaza jest kompromitujące nie tylko dla „neurocoacha”,  byłoby kompromitujące chyba nawet dla uczestnika Jeden z Dziesięciu…

Błąd 2. Structogram ponadto zakłada że zachowanie można wyjaśnić wyłącznie odwołując się do niezmiennej struktury biologicznej. Pojawia się tu wątpliwość. Po pierwsze nie bardzo wiadomo czym dokładnie ta struktura jest. Z jednej strony w pewnym wywiadzie traktuje się to wyrażenie jako synonim „osobowości”, zresztą w materiałach reklamowych też nazywa się go „kodem genetycznym osobowości„, a gdzie indziej znów mówi, że Analiza Biostrukturalna „to nie jest test psychologiczny„, choć osobowość to termin psychologiczny. Ciekawe więc jak można mierzyć osobowość testem nie-psychologicznym.

Ale mniejsza o to. Załóżmy że mówi się tu po prostu o najogólniejszych tendencjach zachowania. Tyle że niewiele to zmienia w kontekście tego, że nasze zachowanie zmienia się pod wpływem przeróżnych czynników. Istnieją badania nie tylko behawioralne, ale również neurobiologiczne, które wskazują jak sytuacja wyboru modyfikowana jest chociażby przez wystąpienie czynnika stresowego. Inaczej zachowujemy się w obliczu ryzyka, a inaczej gdy ryzyko nam nie grozi. Inaczej reagujemy gdy mamy mało, a inaczej gdy dużo czasu na przemyślenie decyzji. Inaczej podchodzimy do rzeczy dla nas ważnych, ze względu na wartości jakie mamy, a inaczej do rzeczy nieistotnych z naszego punktu widzenia. Te wartości, które przyjęliśmy, nie wynikają bynajmniej z tego, że jesteśmy bardziej zieloni czy niebiescy, ale z tego że urodziliśmy się w konkretnej kulturze, rodzinie, chodziliśmy do określonej szkoły, mieliśmy takich a nie innych przyjaciół, stykaliśmy się z takimi a nie innymi wartościami. To wszystko miało na nas wpływ – czasami pozytywny, innym razem negatywny.

Oczywiście otrzymamy zaraz informację, że „Analiza Biostrukturalna znajduje się na poziomie stałego systemu operacyjnego mózgu biokomputera, a nie na poziomie jego wymiennego oprogramowania.”, ale właściwie nie wiadomo jak tę metaforę rozumieć. Jeśli tak, że jesteśmy trochę zdeterminowani genetycznie, a trochę podatni na społeczne warunkowanie, to nie wychodzimy poza sferę czystej wody banałów. Jeśli chcielibyśmy coś twierdzić o tej genetycznie uwarunkowanej sferze ludzkiej aktywności, to trzeba byłoby ją skonceptualizować. Ja takiej konceptualizacji się nie doszukałem, o czym za chwilę.

Błąd 3: empatia a pień mózgu. Jest coś dziwnego w tym co czytam na temat relacji pomiędzy empatią a grupą „zielonych”, u których – według Structogramu – dominuje pień mózgu. Czytelnik może sobie spojrzeć wyżej, jaki „motyw zakupowy” może mieć lekarz z dominacją pnia mózgu – „pacjent nie musi niepotrzebnie cierpień’. W innym miejscu czytamy że „element zielony” charakteryzuje się ‘wyobraźnią, empatią”.

limbiczny.png

Możemy sobie mówić oczywiście różne rzeczy, ale chciałbym poznać rozumowanie tych, którzy empatię przyporządkowali do najstarszego filogenetycznie rejonu. Owszem, pień mózgu pełni pewną rolę w odczuwaniu emocji innych, ale dużo bardziej kluczową odgrywa chociażby przednia część zakrętu obręczy, kora czuciowo-somatyczna, ciało migdałowate i inne nowsze filogenetyczne obszary mózgu. W tym sensie kluczową, że dysponując samym pniem mózgu o empatii nie moglibyśmy nawet pomarzyć (bo żeby marzyć też trzeba mieć wyższe partie!). Nie znam badań, z których wynikałoby że większa powierzchnia pnia mózgu wiąże się z empatią ani że pień mózgu w jakiś sposób reguluje odczuwanie empatii.

 

Brak jasnej tezy = niesprawdzalność hipotezy

Myślę że takich typowo powierzchownych błędów Structogramu można byłoby wyliczyć więcej. Jednak ciekawszymi wydają mi się pytania, na które nie znalazłem żadnej odpowiedzi, a które wydają się kluczowe w przypadku tego programu szkoleniowego.

Skoro używamy naszego „trójjedynego mózgu” w genetycznie zdeterminowany sposób, każdy inaczej to:

  1. Co to, tak na dobrą sprawę, znaczy że dany fragment „dominuje” nad innym? Ma gęstszą sieć neuronów? Większą liczbę połączeń między neuronami niż inne? Jest większy?
  2. Co powoduje że tak jest? (Wiemy już, że nie żadna homeostaza).
  3. Które konkretnie geny za to odpowiadają?
  4. Jakie dokładnie badania neurobiologiczne dowodzą, że tak jest?

Pytania te są ułożone według tej kolejności rozmyślnie. Załóżmy bowiem, że chcielibyśmy zweryfikować przewidywania Structogramu jako naukowcy. Nie bardzo jednak wiadomo jak się do tego zabrać. Za wieloma mądrymi słowami i wyrażeniami „biostruktura”, „kod genetyczny osobowości”, tak na dobrą sprawę nie stoi żadna konkretna, weryfikowalna teza. Gdybyśmy byli nawet w idealnej dla badaczy sytuacji i dysponowali pokaźną populacją bliźniąt wychowanych osobno, mieli do dyspozycji nieograniczony dostęp do rezonansu magnetycznego i fundusze na to żeby przebadać wszystkie bliźnięta, wciąż nie wiadomo byłoby na co konkretnie zwrócić uwagę. Jakie obserwacje skoroborowałyby, a jakie sfalsyfikowały to, o czym piszą autorzy Structogramu. Jaką neurobiologiczną tezę proponuje Structogram?

Jeśli uświadomimy sobie, że neurobiolodzy zwykle albo pracują na nieaktywnej już szaro-różowej masie mózgowej, albo też badają jej funkcjonowanie patrząc w którym miejscu mózgu akurat przepływa krew, ostatnim co przyjdzie nam na myśl jest połączenie tego typu badań z ulepszaniem swojej osobowości albo trenowaniu się w doskonaleniu własnych metod sprzedaży. Nie oznacza to, że nie da się stworzyć dziedziny evidence-based selling, na podobnej zasadzie jak funkcjonuje e-b management czy e-b education, w której jakaś część obejmowałaby badania neurobiologiczne. Structogram jednak niczego takiego nie proponuje.

Jeżeli natomiast ktoś poszukuje teorii osobowości, które znajdują potwierdzenie zarówno w badaniach psychologicznych, neurobiologicznych i genetycznych, to powinien sięgnąć do teorii Cloningera czy też teorii pięciu czynników. Warto zapoznać się z nimi również po to, by zobaczyć jak duże znaczenie ma w nich odpowiednia konceptualizacja i operacjonalizacja zmiennych.

Podsumowując, zapoznałem się ze stroną Structogramu i kilkoma innymi stronami, do których linkuję. Wszystko, co da się z tego sensownie wyciągnąć zamyka się w zdaniu, że ludzie są różni, jedni patrzą przez pryzmat swoich podstawowych potrzeb, inni są emocjonalni, a jeszcze inni bardziej racjonalni. Jak się rozpozna kto jest bardziej emocjonalny a kto racjonalny, z tym można trochę inaczej rozmawiać i inaczej dobrać metody sprzedaży. To wszystko. Wszelkie próby powiązania tych zdroworozsądkowych konstatacji ze wzmiankowaniem koncepcji neurobiologicznych bądź skończyły się fiaskiem z powodu oczywistych błędów, bądź skutkowały produkowaniem zdań nieweryfikowalnych.

PS: Polemistów od razu uprzedzę, że nie udało mi się dotrzeć do książki „Ewolucja osobowości” (110 zł za 164 stron!) Schirma i Schoemena. Jeśli ktoś uważa, że przeczytanie jej odmieniłoby moje spojrzenie na Structogram, to proszę o przytoczenie odpowiednich fragmentów na prawach cytatu.

 

Krótki apendyks

Jeśli ktoś jest ciekaw co też mogło zainspirować twórców Structogramu, to podejrzewam że dużo bardziej niż neurobiologia, mógł to być Enneagram, pseudo-psychologiczny profil osobowości, wykorzystywany często przez zwolenników New Age, ale także mistycyzmu chrześcijańskiego i buddyzmu. Oto kilka cytatów z polskiej Wikipedii:

„System zakłada, że każdy człowiek należy przez całe życie do jednego z typów osobowości i tylko w jego obrębie może się rozwijać.”

„Enneagram nie jest systemem zamkniętym.”

I najlepsze:

„Każdy z typów posiada trzy ośrodki intuicji: ośrodek emocji, intelektu i działania (instynktu). U każdego są one ułożone w różnej kolejności, jako ośrodek dominujący (główny), ośrodek wtórny i ośrodek trzeci – nieużywany. Typy 3, 6 i 9 tłumią ośrodek główny – przechodzi on na pozycję ośrodka trzeciego, a dwa pozostałe ośrodki są wykorzystywane w równym stopniu jako ośrodki wtórne. Wszystkie typy możemy podzielić w trójki, biorąc pod uwagę różne kryteria.”.

Postanowiłem pójść dalej tym tropem. I oto ukazała się moim oczom piękna tabela, w której porównano różne „teorie osobowości”. Jest i „analiza biostrukturalna”.

biostruktura.png

Źródło: Sabine E. Gramm, The Enneagram and Schulz Von Thun’s Psychology of Differential Communication,  „The Enneagram Journal”, July 2012, s. 118

 

 

 

Reklamy

4 comments

  1. Dzięki za super wpis ! Uśmiałem się momentami 😀 Bardzo konkretnie i na temat. Spotkałem się z tym structogramem wcześniej. Na laiku robi bardzo szybko wrażenie naukowego podejścia. Dodam tylko od siebie, że dla mnie nie ma nic naukowego w naukach o psyche człowieka. Jest zbyt dużo czynników, zbyt dużo zmiennych i niewiadomych aby móc wyciągnąć jednoznaczne wnioski na jakiś temat. Poza tym nauka odrzuciła to czego nie rozumie, czyli całą duchowość, która jakby nie patrzeć może (albo ma) mieć duży wpływ na nasze działania.
    Pozdrawiam autora.

    Polubienie

    1. Dzięki za komentarz!:) Zgadzam się że nauki społeczne są jeszcze bardzo daleko od jakichś sensownych rozstrzygnięć w swojej materii, natomiast nie byłbym aż tak sceptyczny w generalnych ocenach. Wiemy jednak coraz więcej, szczególnie ważne jest to by ta wiedza z różnych dziedzin była łączona, żeby naukowcy nie pracowali na zasadzie ‚każdy sobie rzepkę skrobie’, bo wtedy powstaje za dużo pojęć i teorii które można byłoby do siebie wzajemnie sprowadzić. Ale to temat na długą rozmowę. Raz jeszcze dziękuję za przeczytanie tekstu;)

      Polubienie

  2. Dziekuje Lukaszu za wnikliwe odczarowanie Structurogramu. Ciesze sie, ze poszperales troche i rzuciles swiatlo na niektore czary mary marketingowe zwiazane z tym narzedziem. Popraw tylko w celu wiekszej rzetelnosci, bo mam przeczucie, ze cos tu jest nie tak – podzial na melancholika, flegmatyka, sangwinika i choleryka, to nie teoria Pawlowa tylko Hipokratesa, rozwijana nastepnie przez Junga i wreszcie w chwili obecnej przez dr. Littauer. Hipokrates podzielil ludzi na 4 typy na bazie plynow ustrojowych 🙂 A przynajmniej ja dotarlem do takiej wiedzy i nic o Pawlowie w tym kontekscie nie znalazlem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s